S Pink Premium Pointer

12 września 2013

Praca


Wy klikacie i mi pomagacie zebrać stówkę wyświetleń owego linku, a ja zaczynam się szykować do pracy. Nowej pracy. Dziwne uczucie. Chyba mam w gaciach. Trzymajcie kciuki, żebym nie zasnęła pod ścianą.

(Wysyłam smsa do koleżanki "Twoja koleżanka od dziś pracuje". Oddzwania:
-Pierdolisz, gdzie Natalka pracuje?
-Kaśka, jaka ty jesteś tępa (chwila ciszy) JA PRACUJE.)

N: Od dziś pracuję, wiesz Kochanie?
D: Od dziś to ja będę siedział pił piwo, a ty będziesz zarabiać.


W nagrodę za klikanie macie słodkiego kiciusia.

11 września 2013

Włosomania

Od jakiegoś czasu zaczęłam inwestować we włosy, więc teraz liczba moich kosmetyków powiększa się tylko o te, które w jakiś sposób mogą pomóc odratować to co zostało.


Moja toaletka, a na pierwszym planie znajduje się:
1. Szampon dla dzieci NIVEA - najlepszy szampon pod słońcem. 
2. Maseczka z olejkiem kokosowym CREMA CAPELLI - włosy delikatne, mniej popalonych końcówek.
3. Odżywka do włosów CREMA MIDOLLO - trzy godziny trzymania na włosach, ale zdecydowanie warto się poświęcić.
4. Mleczko do prostowania włosów - jak moje włosy są ciężkie do wyprostowania, tak mleczko idealnie je poskramia.

Aby odnowić troszeczkę włosy postanowiłam je ściąć. Własnoręcznie. Nigdy nie byłam z siebie taka dumna.


Na kaloryferze suszą się spodenki ombre. Tym razem nie zepsułam :)


W której fryzurze lepiej? A jakie wy kosmetyki stosujecie do pielęgnacji włosów?

10 września 2013

Poznaj Nelkę

Zaczynając od początku, dzisiaj postanowiłam Wam przedstawić kim jest Nelka i z czym to się je. Na pewno bez nerwów i krzyku. Ze szczyptą zrozumienia i szaleństwa. Z łyżeczką cukru i pieprzu. I kieliszkiem wódki. Lat dwadzieścia, metr sześćdziesiąt w kapeluszu i waga o pięć kilo większa niż być powinna.

1. Totalna łamaga nie patrząca nigdy pod nogi. Kałuża, wysokie progi, brak schodka - pruje prosto przed siebie. Często z obitymi kolanami i witana salwami śmiechu. I serio, totalnie nie utożsamia się z Bellą ze Zmierzchu. Była łamagą zanim bycie nią stało się modne.


2. Jest winna milionów przestępstw popełnionych na włosach. Farbowanie, rozjaśnianie, lokowanie, prostowanie, suszenie, szczotkowanie. Legenda głosi, że kiedyś sama obcięła grzywkę, która kończyła się jak tylko zaczynało czoło. Dziś dnia jest dumną posiadaczką włosów koloru dziki kasztan i prościutkiej grzywki, którą wczoraj sama ścięła.


3. Maniaczka wszelakiego rodzaju książek. Z każdej wycieczki (wyjazdu) musi przywieźć chociaż jedną. Jednak żeby powiedzieć, że książka jest dobra, sama musi ją przeczytać. 






4. Również maniaczka dobrych filmów i seriali. Nie cierpi jeśli coś co ogląda śmierdzi kiczem i beztalenciem.


5. I przede wszystkim maniaczka dobrego rapu. Urodzona w spodniach, fanatyczka pluszaków, nie bojąca się szczurów, jaszczurek ani innych podobnych zwierząt. Woląca towarzystwo facetów niż dziewczyn.
("Jeśli pijesz z facetami i nie masz o czym z nimi gadać, wystarczy, że się wtrącisz i powiesz: "Ale to nie jest powód, żebyśmy nie wypili". Rozmowa idzie jak ta lala")





6. Żądna przygód i kochająca nad życie swojego faceta.



7. W takich kapciach galopuje przez pokoje: 


8. KOCHA MOTOCYKLE. Marzy o swoim własnym.


Ale jakakolwiek by nie była zawsze będzie sobą, a my widzimy się za parę dni :)

3 września 2013

Paleniu stop


Rzucam palenie, a na ramieniu siedzi Diabeł:
"No zapal tego papierosa, lepiej się poczujesz".
Kurwa.

Pieniądze przeznaczę na motor.
Przypadek obiecał, że jak uzbieram 500 zł,
On dorzuci mi kolejne.

Rzucanie palenia to straszna rzecz.
Dzisiaj spaliłam 5 papierosów. Jest godzina 15.
Ja pierdole.

Jestem czysta od półtorej godziny.
A Diabeł wciąż pieprzy nad uchem.

Jeśli ktoś zapali przy mnie albo mnie poczęstuje,
Przybiję piątkę. W twarz. Krzesłem.

Boże, ale jestem głodna!
Tylko nie wiem czy nikotyny
Czy tego rosołu w garnku.

28 sierpnia 2013

Z życia Nelki

'-Co Tobie się stało?
-A co miało się stać?
-No rozpuściłaś włosy...
-A musiało coś mi się stać?
-Noo to dziwne w Twoim przypadku...

-No i trzymasz rękę na włosach.
-Mam depresję.
-Na punkcie włosów?
-To też. Na punkcie życia przede wszystkim.' - Kot i Nelka.

'Jesteś ładna, atrakcyjna kobieta, masz fajny charakter (...) czubku' - Damian M.

'-Wiesz myślałem, że jesteś inna...
-Czyli jaka?
-No rozpieszczona idiotka, a ty zajebista jesteś' - Mariusz S.

'-Ale ja ładniejsza.
-No proste, ale ty zajęta, więc będę się cieszył tym co mam' - Kamil C.

'-Przecież wiesz, że jestem posrana.
-No wiem, od dawna' - Łukasz K.

'-No i chłopie słuchaj... Kuwa, przecież ty nie chłop.
-No nie, ja kobietą jestem jakbyś nie zauważył.
-Nie powiedziałbym.
-!?
-Bardziej dziewczynką' - Mateusz D.

'-Jesteś śliczna, boska, tylko zajebiście gorzka' - Łukasz K.

Mniej czy więcej o mnie możecie dowiedzieć się z dialogów wymienionych wyżej. Mam bardzo "życzliwych" kolegów, którzy zazwyczaj walą prosto z mostu to, co o mnie myślą. Nie szczędzą mi słów, krytyki ani słodkości. Jak wiecie, bo już wspominałam, mam multum kumpli, koleżanek natomiast znikomą ilość. I to zdanie kumpli ma największe dla mnie znaczenie.

Miałam jechać do Niemiec do pracy na trzy miesiące. Jednak Kot, gdy tylko usłyszy słowo "Niemcy" i "praca" w jednym zdaniu dostaje szału. No to se pojechałam. Moje plany o samochodzie, prawku legły w gruzach. A, że Kot jedzie na wycieczkę do Turcji z pracy we wrześniu, powstał oto taki dialog:

KOT: No wiesz... to aż tydzień, nie trzy dni czy dwa czy pięć.
NELKA: No i?
KOT: No i nie będziemy się widzieć.
NELKA: Odpoczniesz sobie, zwiedzisz...
KOT: I wrócę i ciebie nie będzie.
NELKA: A gdzie ja mam być!?
KOT: No uciekniesz do Niemiec...
NELKA: <facepalm>

Wczoraj byliśmy we Włoszech. Street View do czegoś się przydaje. Zwiedzaliśmy Auer/Ora.

NELKA: I pojedziemy do Rzymu, Włoch, Francji i wszędzie.
KOT: Wiesz, że Rzym i Włochy to to samo?
NELKA: No wiem no. I do Niemiec do Horror Circus.
KOT: Na pewno nie do Niemiec.
NELKA: Ale wiesz to taki straszny cyrk. Trupy i tak dalej...
KOT: Żadnych Niemiec!


I tak o to skończyła się moja kariera w Niemczech. Szukam pracy u siebie.


22 sierpnia 2013

6 książkowych cudów świata

Miłością do książek pałam nie od dziś. W swoim życiu przeczytałam ich pewnie parę setek, ale niestety rzadko kiedy można trafić na właściwą perełkę. Różę w betonie, piękny kwiat wśród chwastów. Zresztą tak jak wśród ludzi. Nie wstydzę się przyznać do tego, że przy wyborze książki najpierw patrzę na tytuł i okładkę, potem na treść. Często otwieram i czytam przypadkowe zdanie. Nienawidzę słodko - pierdzących romansów, w których nic się nie dzieje oprócz miziania się albo tęsknoty za ukochanym. Nie cierpię Stephena Kinga. "Zmierzch" mnie nawet zaciekawił, a "Pamiętniki Wampirów" okazały się dnem, mimo tego, że uwielbiam serial. Często zamykam się w swoich czterech ścianach i czytam. A raczej pochłaniam książki w całości. Historie bohaterów przeżywam razem z nimi, a Kot raz wspomniał coś o tym, że chcę, aby wszystko było w życiu tak jak w tych moich książkach! Ale Kot mnie popiera w całości. Często razem grzebiemy w książkach, jednak jego próba czytania skończyła się na kilkudziesięciu stronach "Harrego Pottera". Oto sześć pozycji, które skradły moje serce. Zapraszam do świata książek...

19 sierpnia 2013

Augustów | biblioteczka | play lista

Moje dwutygodniowe nie pisanie nie wynika wcale z tego, że nic się nie działo. Właściwie to działo się aż za dużo, a na nieszczęście moja wena twórcza wzięła nogi za pas. Olała mnie, pokazała środkowy palec i tyle ją widziałam. Więc z racji tego, że na mnie tyle czasu czekaliście (bo czekaliście, prawda?) ta notka będzie dłuższa.

5 sierpnia 2013

Niemożliwe

Miarą dobrego filmu jest to, że porusza on umysł, serce, uczucia i duszę. Ja osobiście za miarę zajebistego filmu mam to, że pobudził on także moje sny. Po obejrzeniu "Niemożliwe" miałam nie tylko mokre oczy, poduszkę, ale także sen, że to ja jestem w centrum tej katastrofy. Dalej żyję tym filmem.




Niemożliwe

Niezwykle poruszająca i nakręcona z ogromnym rozmachem historia rodziny, która przeżyła tsunami 2004 roku – jeden z największych kataklizmów naszych czasów. Tajlandia, 2004 rok. Maria (Naomi Watts) i Henry (Ewan McGregor) wraz z trójką synów postanawiają spędzić święta Bożego Narodzenia w samym sercu tropikalnego raju. Przepiękny hotel położony w malowniczym otoczeniu palm, złocistej plaży i błękitnego oceanu wydaje się być gwarancją wymarzonego odpoczynku. Raj jednakk zamieni się w prawdziwe piekło. Pewnego dnia, nad ranem, od strony morza dochodzi przerażający huk. Maria, Henry i wszyscy mieszkańcy hotelu zamierają w bezruchu. W chwilę później cała plaża, budynki i znajdujący się na niej ludzie zostają zmieceni przez monstrualną falę tsunami. Woda zabiera wszystkich i wszystko. Wszystko… z wyjątkiem nadziei. 

1 sierpnia 2013

Marzenia...

Mając lat siedem marzyłam o tym, aby ta gałąź, na której właśnie wiszę, nie runęła ze mną w dół. Marzyłam też o wielkim domku na drzewie i o tym, aby przeklęta godzina wracania do domu z rancza wcale się nie zbliżała. I o tym, aby wziąć wielkiego pluszaka, którego dostałam na gwiazdkę, na święta do ciotki. Ile radochy miałam, kiedy wróciłam do domu, a mój wielki pluszak siedział w tym miejscu, w którym go zostawiłam. Kilka lat później marzyłam o drewnianym domku dla ludzików z kinder niespodzianek. Ile ja się naprosiłam taty, aby w końcu mi go wyczarował i jakie było moje rozczarowanie, kiedy kazał mi iść po karton do sklepu. Dopóki tata nie zrobił z kartonu dzieła sztuki, siedziałam naburmuszona. Moje ludziki miały okna, a w nich firanki, drzwi z klamką i nawet schody! W środku stały łóżka, szafki i wszystko to, czego mały ludzik potrzebuje. Tata był złotą rączką. Potrafił zrobić coś z niczego.A ja byłam najszczęśliwszym dzieckiem na świecie. W tych moim małych szczenięcych marzeniach nie było księżniczek, choć owszem - marzyłam o roli kopciuszka w szkolnym przedstawieniu, księci na białych koniach (chyba, że koledzy na rowerach) ani lalek. Ja chciałam być czarownicą (zapewne wzięło mi się to z filmu "Niefortunna czarownica"), mieć zawsze pluszaka przy sobie i nigdy nie dorosnąć. Dziś moje marzenia są bardziej "dorosłe". Oto sześć tych, o których nie boję się mówić:

1. Paryż, Londyn, Rzym

Odwiedzić, spędzić tam parę dni, tygodni, nawet chwil:



29 lipca 2013


Po prawej stronie macie ankietę, w której należy zagłosować na temat notki, która najchętniej byście przeczytali. Naprawdę, bardzo mi to pomoże. Przez te wakacje jestem wyjątkowo odmóżdżona i totalnie nie wiem o czym pisać. Dodatkowo wyjątkowo pod tą notką możecie zadawać mi pytania na jakikolwiek temat. Wszystko co chcecie wiedzieć. 


3majcie się cieplutko :)

26 lipca 2013

REKLAMA

Dobra no słuchajcie. Tak mnie wkręciło to pisanie (i czytanie), że w mej głowie narodził się pomysł stworzenia swojego dziecka. Znaczy się ot tak napisanie kilku rozdziałów na próbę. I wiecie czego teraz potrzebuje? Tak dokładnie, waszego zainteresowania, wsparcia i krytyki. No i co z tego wyszło? Alice w Policji. Jeśli lubicie ostre kryminały (a uwierzcie nie jestem delikatna) to zapraszam dokładnie tu:


KONIEC REKLAM

Co na ekranie? "Family guy" polecenia Sylwii J, która opisywała go mniej więcej tak: "No słuchaj rodzina, popieprzona. Mają córkę, która jest normalnie narysowana, ale wszyscy mówią, że jest brzydka. I jak mówi, kiedy wraca, że z randki, to się z niej śmieją. No i mają psa, który jest alkoholikiem". Już pewnie wiecie (zauważyliście?), że lubię specyficzny humor. I oto właśnie serial dla mnie. Jak znalazł. 


Zabawny serial o przygodach rodziny Griffinów, która składa się z Petera, który podobno pełni rolę głowy rodziny i Lois, dzięki której rodzinka jeszcze istnieje. Razem z Peterem mają oni trójkę dzieci: 16-letnią Meg, 13-letniego Chrisa oraz rocznego Stewiego, który nieustannie snuje plany podboju świata. Ostatnim członkiem rodziny jest całkiem mądry mówiący pies Brian, którego ulubioną zabawą są nocne wypady do pubów wraz z Peterem i jego znajomymi.


Jeśli pragniecie zadać mi jakiekolwiek pytania (albo zwyczajnie chcecie) to zadawajcie. Chętnie zrobię notkę tematyczną, w której odpowiem na to, co chcecie wiedzieć. 

24 lipca 2013

Akcja taka: coś dla każdego pismaka

Nie wiem czy to się uda (nam) mi, ale wychodzę z inicjatywą stworzenia czegoś... wspólnego, a właściwie napisanie naszej wspólnej książki. Pomysł narodził się przy zakupie książki "Chlapanie atramentem. Poradnik dla młodych pisarzy". Nie wiem czy wiecie co mam na myśli, więc zaraz Wam wyjaśnię. Ile razy próbowaliście stworzyć coś, ale Wam totalnie nie wychodziło? Biała kartka Was przerażała, a pomysły wyczerpywały się po napisaniu kilku zdań. Wiem, ja też to przechodziłam. Napisanie dla Was jednej notki to dla mnie okropne wyzwanie. Zastanawiam się czy to, co pisze nie jest banalne, jak to przyjmiecie. Zazwyczaj te najbardziej udane notki powstają pod wpływem chwili i co dziwne - kiedy jestem zła i pełna wściekłych emocji. Ale odbiegam od tematu. Stworzenie tej akcji ma na celu nie tylko przybliżenie nas do siebie, ale stworzenie czegoś, z czego będziemy dumni. Co środę będzie pojawiała się notka (o ile akcja się przyjmie) z radami z książki "Chlapanie atramentem", a my... pod tą notką będziemy tworzyć książkę. I nieważne czy napiszemy w komentarzu jedne zdanie czy sto. Piszemy to, co będzie nam przychodzić do głowy. Ja będę starała się to scalić w jedną całość, nie omijając nikogo. Raz w miesiącu opublikuję to, co uda nam się stworzyć. Co Wy na to? Serdecznie zapraszam do wspólnej zabawy!

PIERWSZE KROKI:

1. Chwyćcie za klawiaturę.
2. Napiszcie w notatniku kilka słów. Tak po prostu.
3. Zapisujcie, co tylko przychodzi wam do głowy słowa, obrazy, dźwięki, cokolwiek co ślina na język przyniesie, głupoty, śmichy - chichy, zwariowane pomysły, sen z zeszłej nocy, listę zakupów...
4. Właśnie tak - COKOLWIEK.
5. Nie przerywajcie. I zobaczcie, co się dzieje.
6. Piszecie! Tylko niech się wam nie zakręci w głowie...

Aha, narazie nie ma zarysu fabuły, wstępu, rozwinięcia ani nawet zakończenia. To nasza wspólna zabawa i wspólnie to wszystko uzgodnimy. Oto moje kilka zdań.

"Myślałam, że kpi ze mnie, ale  kiedy zobaczyłam, że nie odwrócił się ani razu, zrozumiałam, że mówi prawdę. W głowie miałam pustkę i niespecjalnie chciałam za nim biec. Nie chciałam wiedzieć ile czasu to wszystko trwało, ile czasu mnie okłamywał. Chciałam go zabić. To chyba ludzkie uczucie?"

"-Same z nią kłopoty. Odkąd tu przyjechała cały świat kręci się wokół niej. Tylko ona i ona! 
Kiedy wypowiadał te słowa, ciszę przerwał przeraźliwy krzyk. 
-No widzisz! Teraz pewnie zobaczyła pająka wielkości mojego kciuka - pokiwał głową, ale ruszył w stronę hałasu.
Dziewczyna była blada jak ściana i pokazywała na coś palcem. Spojrzał w tą stronę i potykając się, cofnął do tyłu. Głośno przeklnął i chwycił ją za rękę."

"-Od kiedy wierzysz w takie bzdury? Nie wygłupiaj się - patrzył na nią z politowaniem.
-Od kiedy zobaczyłam to na własne oczy! - krzyknęła i opuściła pomieszczenie."

22 lipca 2013

Aniołku...


KOCHAM NAJBARDZIEJ NA ŚWIECIE!

video

Dwa i pół roku razem to :
912,5 dni
21900 godzin
1314000 minut
78840000 sekund
i tryliony cudownych chwil przeżytych ze sobą!


21 lipca 2013

Kobiety vs mężczyźni

REKLAMA: Serdecznie zapraszam na konkurs Paryżanki, w którym do wygrania są bransoletki marki river island. Żeby przejść na stronę Paryżanki i zgłosić się - wystarczy klinkąć w obrazek poniżej:

Bransletki są bardzo ładne, a żeby się zgłosić wystarczy chwila. Ja już to uczyniłam. 

Lubicie darmowe kosmetyki? Zarejestruj się z mojego linku polecającego na stronie ShinyBox i zbieraj ShinyStars. http://shinybox.pl/?ref=957a06f

A jeśli masz twittera zapraszam do obserwowania: https://twitter.com/Nelkowa
KONIEC REKLAM.

Jeśli jesteś kobietą i podchodzisz dość feministycznie do spraw damsko - męskich zaprzestań czytanie notki przy napisie KONIEC REKLAM. Jeśli jednak masz gdzieś feminizm zapraszam do kliknięcia CZYTAJ WIĘCEJ.

18 lipca 2013

Spacer

Zacznę od tego, że dogadaliśmy się z Przypadkiem i poszliśmy na kompromis, aby wiecznie nie skakać sobie do gardeł. Trzymamy się od niedzieli i miejmy nadzieję, że sprawdzi się to też na dłuższą metę. Oboje uwielbiamy długie spacery. Wczoraj wyszliśmy na dwunasto kilometrowy spacer. Było całkiem przyjemnie dopóki Przypadek nie stwierdził, że przecież ja sama horrory oglądam po nocach to co mi szkodzi usłyszeć historię o czarnej postaci na środku ciemnego, głuchego pola. Po tej historii bałam się własnego cienia, a przynajmniej konia.

9 lipca 2013

Kinomaniacy

Podstawowa zasada: jeśli Nelka nie przespała nocy - rano proszę być cicho jak myszka, bo zacznie walić w ściany, grzejnik, krzyczeć i rzucać mięsem. Bardzo głośno. Niestety panowie (zakładam, że panie nie wiercą w ścianach, nikomu oczywiście nie ubliżając), którzy postanowili urządzić sobie maraton remontów tego nie rozumieją. W rezultacie teraz wyglądam o właśnie tak (czyli jak kupka gówna):

bezsensu

O godzinie pierwszej w nocy robię kanapki z pasztetem i ogórkiem, bo nic nie potrafi poprawić humoru jak ogórek i dobra szama. O pierwszej w nocy. Kto by się przejmował jakimiś boczkami i tłustymi udami. Wielką dupą jak szafa trzydrzwiowa. Bezsenownie umieram z miłości. Kilka prawd życiowych?

* jeśli matka Twojego faceta coś mu zrobiła - możesz nie mieć faceta przez kilka dni
* faceci mający dostęp do pieniędzy = armagedon
* jeśli masz dostęp do ogórków - pilnuj ich, a jeśli są prosto z działki - umyj.
* twój mózg nie wyłączy się szybko, jeśli facet Cię wkurwi, kurwa!
* jeśli masz w planach usunięcie facebooka - nie rób tego. Nic totalnie nie da, a i tak go przywrócisz.
* nigdy przenigdy! nie ucz się numeru swojego faceta na pamięć - powodów jest milion.
* i nie obieraj ziemniaków nowiutkim nożem prosto z biedronki.




Oto moja latarnia i moje kanapki. Na nic więcej mnie nie stać. Znaczy się - na jakąkolwiek kreatywność w tworzeniu kanapek. 

A teraz idę posrać trochę w gacie oglądając "Sinister". Nie zasnę dziś, nie zasnę tralalalala,

PS Przyślijcie czasem kartkę do więzienia jak mnie zamkną za morderstwo, co?

8 lipca 2013

Zmiany

Lubię zapamiętywać sny, a potem je interpretować. Ostatniej nocy śniła mi się śmierć siostry. Stratę jej przeżywałam okropnie. Zwariowałam. Szukałam jej, kontaktu z nią, bo nie wierzyłam, że nie żyje. Na szczęście śmierć bliskiej wcale nie oznacza tego. W senniku możemy znaleźć o taką właśnie interpretację:

"Sny o śmierci bliskiej nam osoby, która w realnym świecie żyje, często pojawiają się w okresach wielkich zmian w naszym życiu – kiedy wstępujemy w związek małżeński, decydujemy się na dziecko, zmianę pracy, miejsca zamieszkania itp. Uważa się, że nie są one zapowiedzią śmierci kogoś z naszego otoczenia, ale są sygnałem transformacji i etapu przejściowego, zamknięcia jakiegoś etapu w naszym życiu lub przejścia do jego kolejnej fazy."

I wiecie co? Ja naprawdę zakończyłam etap cholernie dla mnie ważny. Dojrzałam do pewnych kroków, działań i miejmy nadzieję, że nie zmieknę, a jeśli tak to proszę zasadzić mi potężnego kopa w dupę.




PS Czy ktoś z Was ma może Twittera? :)

29 czerwca 2013

Wakacje

Wakacje tak oficjalnie czas zacząć. Jako, że to moje ostatnie takie jeszcze szkolne wakacje, postanowiłam wykorzystać je do końca. Niestety powinęła mi się noga i matury z angielskiego nie zdałam. Brakowało mi pięć procent! Ale co mnie nie zabije to wzmocni. Humoru mam za dziesięciu jak nigdy! Zaraz biorę się za sprzątanie, ogarnianie, a na wieczór planujemy imprezę w najlepszym towarzystwie.

Wakacje, tęskniłam!



27 czerwca 2013

Świat filmów

Jako, że w poprzednim tygodniu wieczory musiałam spędzać samotnie, pokusiłam się na seanse filmowe. Wyszły z tego całkiem miłe wieczorki. I ani razu nie przysnęłam, czyli wybór filmów był bardzo dobry.


HANSEL I GRETEL: ŁOWCY CZAROWNIC
Od wydarzeń w chatce z piernika minęło piętnaście lat. Jaś i Małgosia są już dorośli i trudnią się polowaniami na czarownice. Jeśli nie widzicie nic zabawnego w przemocy i patetycznych tekstach

25 czerwca 2013

Tyłek rośnie, czyli to, co Nelka je ze smakiem

Jako, że mam jakieś półtorej godziny do pracy, postanowiłam pobawić się jedzeniem, a dokładniej przedstawić Wam to, co moje podniebienie i żołądek lubią najbardziej.


Na pierwszym miejscu oczywiście kotlet schabowy. Mogłabym jeść codziennie, a najchętniej z ogórkami kiszonymi i ziemniaczkami, na które polany jest tłuszczyk z patelni. Prawdziwy raj dla podniebienia.

12 czerwca 2013

Przypadki i inne przykrości

W moim życiu jak zwykle milion rzeczy na minutę. Nic nie może być stabilne. Jak rano będzie słońce, to w południe wpieprzy deszcz. No wyobrażacie sobie? Mówię do Przypadka, że jest cholernym, kłamliwym dupkiem i rzucam na pożegnanie "z nami wszystko skończone", oddaję mu rzeczy (znaczy jego mamie), popłakuję sobie, bo to w końcu dwa lata. Zasypiam o godzinie drugiej w nocy, pewna, że już nigdy przenigdy nie zobaczę tego człowieka na oczy. O godzinie piątej rano! pisze jego mama, że Przypadek ma coś z głową i chyba go coś tam uwiera, a ona do pracy. Na wpół przytomna nakładam spodnie, bluzkę i biegnę na złamanie karku.  Przypadek leży grzecznie w łóżku. Po dłuższej głośnej konwersacji mówi coś w stylu, że jestem niestabilna psychicznie i po jaką cholerę tu przylazłam skoro oddałam rzeczy. Oznajmiam mu, że mi też nie sprawia to przyjemności i cała tyrada zaczyna się od nowa. W rezultacie doszliśmy do porozumienia. Odespałam kilka godzin w jego łóżku, potem skoczyliśmy do zoologicznego, bo szczura rodzinka się powiększyła, zjedliśmy wspólne śniadanie, mamy umowę i trzymajcie kciuki, żeby było dobrze. No mówię, jak nie usiądę i nie zacznę krzyczeć to będzie cud. No, ale no. Jak jestem niestabilna psychicznie, tak jestem niesłowna jak dupa w toalecie. Obiecałam, że wejdę, poczytam wasze notki i skomentuję, tak wszelki ślad po mnie zaginął i moich chęciach również. Siedzę jakaś niemrawa w nieposprzątanym pokoju na niepościelonym łóżku i zastanawiam się czy najpierw posprzątać i iść spać czy już teraz.


Moje ucho to najdziwniejsza rzecz na świecie. Słyszy to, co chce usłyszeć, to, czego innych zdaniem nie powinno i pali, kiedy ktoś obgaduje jego właściciela. Za każdym razem się sprawdza. Nigdy się nie pomyliło. 

Tak właśnie poprawiam sobie humor:


PS Przypadek nie jest idiotą, który nie jest w stanie poradzić sobie sam ze sobą. W planach nie miał też zamachu na swoje życie. Po prostu jest idiotą, a ja obiecałam jego mamie, że w razie potrzeby przytrzaśnięcia mu głowy drzwiami to ja bardzo chętnie. 

7 czerwca 2013

Kac morderca

Atakuję mnie podłoga, ale idę. Coś mnie majta w bok, za wąską mam futrynę. Na jedno oko lepiej widzę i celuję czy nie zginę. Cały dzień w łóżku mam zamiar spędzić, a od moralniaka nie mogę się odpędzić. Smak w ustach piękny, jakbym z toalety jadła kiepy. Trochę ciężko mi oddychać, kładę się pod kołdrę i zaczynam zasypiać. Piękna rzecz przespać kaca. Zaczęło się niewinnie. Od farbowania włosów:

4 czerwca 2013

Zakupowo

Wchodzisz do sklepu. Uderza w Ciebie zapach potu. W tle leci "Kulfon co z ciebie wyrośnie". Gdzieś nieopodal jakieś babska biją się o bluzkę. Przy kasie i przymierzalni kilkumetrowa kolejka. Ty nie możesz dostać się do wieszaków, bo babska, które biły się o bluzkę patrzą na Ciebie z morderczym wzrokiem. Nie możesz przejść, ciągle Cię ktoś stuka, popycha. Jest Ci gorąco. Masz wrażenie, że zaraz padniesz z tego smrodu. Chcesz uciec stąd, ale chęć zakupu czegoś fajnego jest silniejsza. Sandały, które przymierzałaś, są na Ciebie za małe, ale nie masz możliwości odnieść je na ich miejsce. W końcu chwytasz legginsy, bluzkę i uciekasz do kasy. Ekspedientka posyła Ci spojrzenie "Zabierz mnie stąd, proszę!" i zniża Ci cenę o dwa złote. Tak, tak właśnie wygląda nowy towar w second hand. Pozdrawiam babkę, która stuknęła mnie najmniej dwa razy, ale ze swoich łupów jestem dumna!


Co do tej bluzy miałam małe wahania, gdyż była przybrudzona, ale tak mnie zauroczyła, że powiedziałam "ryzyk fizyk" i znów wygrałam. Wygląda zupełnie jak nowa!

Bluzka Atmosphere, legginsy Y.d. I świetnie się prezentują razem jako zestaw:





No i oczywiście marynarkę, do której dokupuję świetną sukienkę i sandały.


Tenisówki nowe. Niestety zdjęcie z internetu, gdyż po wczorajszej wyprawie z Kotem nadają się do prania, a nie do robienia zdjęć.

Właśnie co do wyprawy... Postanowiliśmy trochę pozwiedzać nasze miasteczko. Zapewne nigdy większość o nim nie słyszała z Was, więc uzbieram mnóstwo zdjęć z naszych wypraw i zrobię post tematyczny. Trzymajcie się cieplutko!

2 czerwca 2013

Biwak!

Najpierw wielkie zamieszanie z pakowaniem, potem z dojazdem, a potem zaczęła się impreza, której nie jestem w stanie opisać słowami! W takich chwilach człowiek nie zastanawia się jak wygląda, bo czy włos potargany, fryzura nieułożona, a oko niepodmalowane to już impreza zepsuta? Nie! 
W roli głównej: Nelka (czyli ja), Ruda, Damian Przypadek, Misiek, Warchlaczek oraz Pidolek.
W dalszym planie pojawi się: Pucha oraz Szczurek.

Uwaga! Zdjęcia mogą zawierać lokowanie produktu (czyt. alkohol). 

Nelka: Co Damianku, napiłeś się?
Warchlaczek: Tak, Marlenko, napiłem się.

Warchlaczek: A teraz, żeby zrobić taką huśtawkę to jakby zobaczyli to od razu straż pożarna, policja, sąd rodzinny.

Warchlaczek goniąc Rudą wywinął całkiem ładnego orła, a może raczej... -Miał być orangutan, ale jakiś skur*syn banana podłożył.

Polska rzeka i te sprawy:
Przypadek: Krokodyl Dandi płynie.
Warchlaczek: To spie*dalaj, bo ci nogę upie*doli.

Warchlaczek: Wpadam rano do ich namiotu, Przypadek krzyczy "Nie wpuszczaj komarów!", a tam ich tysiące i nawet już dupy nie dają rady podnieść takie nażarte krwią!

Wpadła i Kornelcia, siostra Warchlaczka, a że deszcz okropny padał, zamknęliśmy się w namiocie. Przyszedł Szczurek. Kornelcia mając lat 9 oto z takim tekstem: Pedałów nie wpuszczamy.

Ta sama sytuacja z namiotem, pakujemy się dopiero: N.: Co to za słoń się pcha? A nie to Warchlaczek.